Najpopularniejsze oszustwa na forex – Amplio Investments i tzw. Łowcy frajerów

„Łowcy frajerów” to firmy, które oszukiwały klientów, zachęcając ich do inwestycji okraszonych niewielkim bądź nawet zerowym ryzykiem. Najczęściej ofiarami oszustów padały osoby nieznające rynków, bez doświadczenia w inwestowaniu. Zachęcone wizją szybkiego zarobku i profesjonalną platformą handlową, rejestrowały się i wpłacały niekiedy bardzo duże kwoty na konto nieuczciwego brokera Forex. Niestety, pieniądze te już nigdy do nich nie wracały. Jedną z firm tego typu, działającą w dodatku w Warszawie, była Amplio Investments.

Schemat działania łowców frajerów

Oszustwo na Forex opierało się tu o prostą zasadę. Firmy zwane łowcami frajerów lub inaczej – kotłowniami – zatrudniały konsultantów, których zadaniem było namówić jak najwięcej osób do inwestycji. Doradcy nie musieli znać się na rynkach. W końcu klienci, do których dzwonili, również się na nich nie znali. Najważniejsze było to, aby potencjalnego klienta przekonać, że inwestycja da pewny i do tego bardzo wysoki zysk w krótkim czasie, a taka okazja prędko się nie powtórzy. Osoba, która dała się namówić, rejestrowała się na platformie handlowej, wykonywała przelew i czekała na wysoki zwrot z inwestycji.

Pracownicy firm takich jak Amplio Investments korzystali z baz danych pozyskanych w nielegalny sposób. Mogły być one odkupowane od innych firm lub wykradane. Dane te były istotne, ponieważ konsultanci pierwsi dzwonili do potencjalnych ofiar z ofertą nie do odrzucenia. Telefonom nierzadko towarzyszył hałas w tle, który miał imitować euforię spowodowaną sytuacją na rynku, która stwarza tak doskonałą okazję do szybkiego zarobku. Konsultanci bywali także natarczywi i agresywni, aby wywrzeć presję na rozmówcy.

Sprzedawcy kontaktowali się jako przedstawiciele platform CFD 1000, Vortex Assets oraz MIB 700. To do nich należało przekonanie rozmówcy do rejestracji na platformie i wpłaty depozytu. Za każdą osobę, która wykonała przelew, pracownik otrzymywał prowizję. Stanowiła ona procent wpłaty wykonanej przez klienta. Pracę konsultantów nadzorowali menadżerowie, których prowizja była uzależniona od wpłat, które uzyskała dana grupa sprzedawców. A te bywały całkiem wysokie. Oszukani przez Amplio Investments stracili od 2 tysięcy do nawet 1 miliona złotych.

Dlaczego to działało?

Konsultanci Amplio Investments zapewniali potencjalne ofiary, że działalność jest całkowicie legalna, a klient ma do czynienia z profesjonalnym brokerem, więc inwestycja jest bezpieczna. Dodatkowo siedziba w Warszawie zwiększała zaufanie do firmy. Każdy klient miał przydzielonego opiekuna, który podpowiadał, w jakie instrumenty inwestować i jakie ruchy wykonywać. Pierwsze transakcje przynosiły zysk, co wzbudzało większe zaufanie w inwestorach. Opiekunowie z kolei zachęcali do kolejnych wpłat, aby zwiększać zyski. Dobra passa jednak nie trwała zbyt długo. Kolejnym krokiem były już namowy do inwestycji nietrafionych, co skutkowało stratą. W efekcie konta inwestorów zerowały się lub naliczano im wysokie opłaty za transakcje, które także powodowały utratę środków. Po pewnym czasie kontakt z firmą całkowicie się urywał.

Co działo się z pieniędzmi wpłacanymi przez klientów? Pozornie znajdowały się na platformie handlowej, do której inwestorzy mieli dostęp. W praktyce jednak pieniądze były przelewane na różne konta w wielu krajach i stawały się własnością firmy. Klienci widzieli jedynie wirtualne środki, do których utracili dostęp już w momencie wykonania przelewu.

Proces przeciwko Amplio Investments

Pracownicy Amplio Investments otrzymali zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze międzynarodowym. Mimo że firma działała w Warszawie, wpłat dokonywali również klienci spoza Polski. Oszuści dopuścili się także przestępstw polegających na prowadzeniu bez wymaganego zezwolenia działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi na rzecz podmiotów zarejestrowanych poza granicami Polski oraz popełnianiu oszustw w związku z inwestowaniem na rynku Forex.

Obecnie działalność takich firm jest w Polsce zabroniona, jednak istnieją one również poza granicami kraju. Najczęściej do polskich klientów dzwonią konsultanci z wyraźnym, wschodnim akcentem, co może oznaczać, że wiele „kotłowni” funkcjonuje na przykład na Ukrainie czy w Rosji. Trzeba więc zachować ostrożność, a w przypadku skorzystania z „usług” nieuczciwego brokera Forex warto zwrócić się do specjalistów w odzyskiwaniu pieniędzy z Forex. Sparta Group – zachęcamy do kontaktu.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on google
Google+